NÁMĚSTÍ JANA PALACHA 2, PRAHA 1

ODBORNÉ PRÁCE > LITERATURA > Zbigniew Herbert: Několik veršů

Zbigniew Herbert: Několik veršů

Lucie Kněžourková

 

Výběr veršů není reprezentativní, představuje pouze některé nejznámější básně a typická témata z poetické tvorby Zbigniewa Herberta. Nerespektuje chronologii a chce spíše čtenáře nalákat k dalšímu čtení, než mu představit vyčerpávající přehled. Pro základní přehled doporučujeme kromě originálních sbírek český výbor z Herbertovy poezie Epilog bouře (Praha, Mladá fronta 2000) v kvalitních překladech Miroslava Červenky, Vlasty Dvořáčkové a Miroslava Holuba.

 

1. Potęga smaku

 

Verš Potęga smaku ze sbírky Raport z oblężonego Miasta i inne wiersze (1983) se stal symbolem jasného „ne“ komunistickému pokušení. Historická perspektiva dává lyrickému subjektu možnost ironizovat nedokonalé a směšné vábení stalinovského Mefista: žádné přesličné dívky a úžasná boschovská monstra; neschopnost ovládnout byť jen základní pravidla rétoriky a vznešené persvaze. To vše demaskuje intelektuálně nedostačující a nepřesvědčivou nowomowu propagandy. Hořká pointa přichází na konci verše: odmítnout nás přece nic nemohlo stát, snad jen tu nedůležitou část našeho těla, hlavu. 

 

Potęga smaku

 

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru

nasza odmowa niezgoda i upór

mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi

lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku

Tak smaku

w którym są włókna duszy i cząstki sumienia

 

Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono

słano kobiety różowe płaskie jak opłatek

lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha

lecz piekło w tym czasie było jakie

mokry dół zaułek morderców barak

nazwany pałacem sprawiedliwości

samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce

posyłał w teren wnuczęta Aurory

chłopców o twarzach ziemniaczanych

bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

 

Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana

(Marek Tulliusz obracał się w grobie)

łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy

 

dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu

składnia pozbawiona urody koniunktiwu

 

Tak więc estetyka może być pomocna w życiu

nie należy zaniedbywać nauki o pięknie

 

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać

kształt architektury rytm bębnów i piszczałek

kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

 

Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu

książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

 

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru

mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi

lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku

                                Tak smaku

który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo

choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała

                                głowa

 

(Raport z oblężonego Miasta i inne wiersze. Wrocław 1995. str. 92-3)

 

 

2. Przesłanie Pana Cogito

 

Ze sbírky Pan Cogito pochází Poslání Pana Cogito. Conradovský, etický postulát věrnosti sobě zde vyjadřuje poslední verš: „Buď věrný, jdi!“ Kazatelský tón básně se opět neobejde bez odkazů k antice, můžeme v něm však nalézt i specifickou transformaci polské tradice mesianismu – kráčet bez hnutí vstříc tragickému osudu.

 

Przesłanie Pana Cogito

 

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu

po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

 

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach

wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

 

ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo

 

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny

w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

 

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze

ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

 

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda

dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają

pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę

a kornik napisze twój uładzony życiorys

 

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy

przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

 

strzeź się jednak dumy niepotrzebnej

oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz

powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

 

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne

ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy

światło na murze splendor nieba

one nie potrzebują twego ciepłego oddechu

są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

 

czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

 

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy

bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz

powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem

jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

 

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką

chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

 

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek

do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda

obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

 

Bądź wierny Idź

 

(Pan Cogito. Wrocław 1995. str. 88-9)

 

3. W mieście

 

Herbert pocházel z Kresů, narodil se ve Lvově. Báseň je ale mnohem víc než jen nostalgickým ohlédnutím za navždy ztraceným domovem, představuje básnický dialog s veršem Czesława Miłosze W mojej ojczyźnie. Z počátku sleduje rytmus Miłoszova verše, postupně se ale odchyluje a jeho obsah jemně ironizuje kresovou melancholii.

 

W mieście

 

W mieście kresowym do którego nie wrócę
jest taki kamień lekki i ogromny
pioruny biją w ten kamień skrzydlaty

w moim mieście dalekim do którego nie wrócę
jest ciężka i pożywna woda
kto raz ci kubek z taką wodą poda
mówi - raz tu jeszcze wrócę

w moim mieście którego nie ma na żadnej mapie
świata jest taki chleb co żywić może
całe życie czarny jak dola tułacza jak
kamień, woda, chleb, trwanie wież o świcie

 

(Elegia na odejście. Wrocław 1998. str. 52)

 

4. Różowe ucho

 

V tvorbě Zbigniewa Herberta nenajdeme mnoho erotických veršů a osobních motivů. Růžové ucho patří mezi nejsubtilnější vyznání lásky a popisy milostného laskání, ale zároveň se nezříká klasických herbertovských postupů: ironie („też sobie temat wybrał / pozuje na oryginała“), odstupu od vlastních pocitů a velmi střídmého užití metafor.

 

Różowe ucho

 

Myślałem
znam ją przecież dobrze
tyle lat żyjemy razem
znam
ptasią głowę
białe ramiona
i brzuch

aż pewnego razu
w zimowy wieczór
usiadła przy mnie
i w świetle lampy
padającym z tyłu
ujrzałem różowe ucho

śmieszny płatek skóry
muszla z żyjącą krwią
w środku
nic wtedy nie powiedziałem -

dobrze byłoby napisać
wiersz o różowym uchu
ale nie taki żeby powiedzieli
też sobie temat wybrał
pozuje na oryginała

żeby nawet nikt się nie uśmiechnął
żeby zrozumieli że ogłaszam
tajemnicę

nic wtedy nie powiedziałem
ale nocą kiedy leżeliśmy razem
delikatnie próbowałem
egzotyczny smak
różowego ucha

(Hermes, pies i gwiazda. Warszawa 1957. str. 68)

 

5. Starość

 

Téma stáří se objevuje zejména v poslední sbírce Epilog burzy. Stoický klid se stupňuje až do budhistického ideálu vyhasnutí, osvobození se od pozemských vášní („teraz jest lepiej / nie jestem ciekaw“). I v posledních verších zůstal Herbert mistrem jasného a přesného, ale ryze poetického obrazu, doslova ohlodaného na kost („rzeczywistość obraca się wolno w żyłach“).

 

Starość

 

Wszystko to wiedziałem znacznie wcześniej
zatem lepiej wątki wiązały się logicznie

to znaczy lepiej

 

ten sam kot Szu-szu wygrzewa się między łydką i udem

sen ten sam – połów myszy zdobycie wieży

niepotrzebne mi są żadne pamiątki

rzeczywistość obraca się wolno w żyłach

przed zamkniętymi oczami

wiem że to on zdradził

niepotrzebne są mi rozwinięcia tematu

ponieważ wszystko się powtarza

 

teraz jest lepiej
nie jestem ciekaw


(Epilog burzy. Wrocław 1998. str. 68)

 

6. Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy

I v heroické a moralistní sbírce Pan Cogito najdeme řadu veršů, které ironizují všechny Velké Problémy a platónské ideály. Ubohý Spinoza, který se snaží dopátrat u Boha odpovědí na metafyzické otázky, je napomínán, aby se oženil, dobře jedl a staral se o živobytí jako jeho kolega Descartes. Herbert si hraje sám se sebou: i on tak trochu připomíná Spinozu, Descartes zase odkazuje k Panu Cogito – málokomu při vyslovení filozofova jména nevytane na mysli „Cogito, ergo sum.“ Myslet však možná znamená být, nutně už ovšem ne žít. Vyústění verše, kdy Bůh sestupuje po schodech dolů, vedlo některé badatele k závěru, že ve skutečnosti zde se Spinozou rozmlouval ďábel. K tomu může odkazovat i název, tedy Pokušení Spinozy. Nešťastný filozof přeci hříšně a neskromně zatoužil…

 

Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy

 

Baruch Spinoza z Amsterdamu
zapragnął dosięgnąć Boga

szlifując na strychu
soczewki
przebił nagle zasłonę
i stanął twarzą w twarz

mówił długo
(a gdy tak mówił
rozszerzał się umysł jego
i dusza jego)
zadawał pytania
na temat natury człowieka
- Bóg gładził roztargniony brodę

pytał o pierwszą przyczynę

- Bóg patrzył w nieskończoność

pytał o przyczynę ostateczną

- Bóg łamał palce
chrząkał

kiedy Spinoza zamilkł
rzecze Bóg

- mówisz ładnie Baruch
lubię twoją geometryczną łacinę
a także jasną składnię
symetrię wywodów

pomówmy jednak
o Rzeczach Naprawdę
Wielkich

- popatrz na twoje ręce
pokaleczone i drżące

- niszczysz oczy
w ciemnościach

- odżywiasz się źle
odziewasz nędznie

- kup nowy dom
wybacz weneckim lustrom
że powtarzają powierzchnię

- wybacz kwiatom we włosach
pijackiej piosence

- dbaj o dochody
jak twój kolega Kartezjusz

- bądź przebiegły
jak Erazm

- poświęć traktat
Ludwikowi XIV
i tak go nie przeczyta

- uciszaj
racjonalną furię
upadną od niej trony
i sczernieją gwiazdy

- pomyśl
o kobiecie
która da ci dziecko

- widzisz Baruch
mówimy o Rzeczach Wielkich

- chcę być kochany
przez nieuczonych i gwałtownych
są to jedyni
którzy naprawdę mnie łakną

teraz zasłona opada
Spinoza zostaje sam

nie widzi złotego obłoku
światła na wysokościach

widzi ciemność

słyszy skrzypienie schodów
kroki schodzące w dół

 

7. Podróż

 

Není snad častějšího literárního motivu než je cesta. Sám Herbert cestoval ještě v tradičním duchu 19. století – dlouhé cesty, pozorné oči, snaha poznat kulturu jiného, obdiv. Lyrický subjekt nás v důvěrném tykání vyzývá k něčemu podobnému: zapomnění sebe sama, svých hranic i překonání úzkého horizontu domova. Jak je směšné dívat se na sebe z jiného místa než obvykle: „powtarzaj przed zaśnięciem śmieszne dźwięki mowy / że - czy – się“…


Podróż

 

1

Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa
wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku
żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi
i abyś całą skórą zmierzył się ze światem

2

Zaprzyjaźń się z Grekiem z Efezu Żydem z Aleksandrii
poprowadzą ciebie przez uśpione bazary
miasta traktatów kryptoportyki
tam nad wygasłym atanorem tablicą szmaragdową
kołyszą się Basileos Valens Zosima Geber Filalet
(złoto wyparowało mądrość pozostała)
przez uchyloną zasłonę Izydy
korytarze jak lustra oprawione w ciemność
milczące inicjacje i niewinne orgie
przez opuszczone sztolnie mitów i religii
dotrzecie do nagich bogów bez symboli
umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów

3

Jeżeli już będziesz wiedział zamilcz swoją wiedzę
na nowo ucz się świata jak joński filozof
smakuj wodę i ogień powietrze i ziemię
bo one pozostaną gdy wszystko przeminie
i pozostanie podróż chociaż już nie twoja

4

Wtedy ojczyzna wyda ci się mała
kołyska łódka przywiązana do gałęzi włosem matki
kiedy wspomnisz jej imię nikt z tych przy ognisku
nie będzie wiedział za jaką leży górą
jakie rodzi drzewa
kiedy tak iście mało potrzeba jej czułości
powtarzaj przed zaśnięciem śmieszne dźwięki mowy
że - czy - się
uśmiechaj się przed zaśnięciem do ślepej ikony
do łopuchów potoku do steczki do łęgów
przeminął dom
jest obłok ponad światem

5

Odkryj znikomość mowy królewską moc gestu
bezużyteczność pojęć czystość samogłosek
którymi można wyrazić wszystko żal radość zachwyt gniew
lecz nie miej gniewu
przyjmuj wszystko

6

Co to za miasto zatoka ulica rzeka
skała która rośnie na morzu nie prosi o nazwę
a ziemia jest jak niebo
drogowskazy wiatrów światła wysokie i niskie
tabliczki w proch się rozpadły
piasek deszcz i trawa wyrównały wspomnienia
imiona są jak muzyka przejrzyste i bez znaczenia
Kalambaka Orchomenos Kavalla Levadia
zegar staje i odtąd godziny są czarne białe lub niebieskie
nasiąkają myślą że tracisz rysy twarzy
kiedy niebo położy pieczęć na twej głowie
cóż może odpowiedzieć ostom wyżłobiony napis
oddaj puste siodło bez żalu
oddaj powietrze innemu

7

Więc jeśli będzie podróż niech będzie to podróż długa
powtórka świata elementarna podróż
rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi
pakt wymuszony po walce
wielkie pojednanie

 

(Elegia na odejście. Wrocław 1998. str. 24-6)

16. 02. 2008

zpět

Polský institut
Studentská rada
Stránky jsou provozovány
za finanční podpory Studentské rady
Studentského fondu FF UK
a Polského institutu.

Stránky vznikly za finanční podpory
Semináře středoevropských studií
ÚSVS FF UK. Všechna práva vyhrazena.
Programátor: © Marekzprahy 2006
Grafik: © Faxim 2006
Celkem 865155 návštěv, dnes zatím 323 (2 online).