NÁMĚSTÍ JANA PALACHA 2, PRAHA 1

NOVÉ KNIHY: Makabrózní Polsko Jerzyho Pilcha

Jerzy Pilch: Marsz Polonia

(Świat Książki, Varšava 2008)

 

Ještě před nedávnem bojoval Jerzy Pilch se svou (tehdy) poslední knihou, povídkovým souborem Moje pierwsze samobójstwo, o v pořadí již jedenáctou cenu Nike – nyní v Polsku vychází jeho nový románový počin nazvaný Marsz Polonia. Titul, jak se ukazuje, více než výmluvný. Hlavní hrdina románu, čerstvý dvaapadesátník, se přesně v den svých narozenin (jenž je zároveň "dniem Wojska Polskiego i Niebieskiego, dniem Wniebowzięcia Matki Boskiej Sianokosów", tedy svátkem světským i náboženským) vydává na tajemný, takřka makabrózní bál, který pořádá neméně pochybný Beniamin Bezetzny. Do děje sice vstupujeme zdánlivě v dnešním Polsku (Bezetzny je do značné míry symbolickou figurou zhmotňující veškeré ikony masmediální doby, groteskní i výmluvně obludnou), ale záhy se v rámci fantaskního reje procházíme nedávnou i starší polskou minulostí, houštinou polských národních mýtů, obsesí i hluboce zakořeněných tradic, trochu ve stylu Veselky Wyspiańského či groteskní absurdity Konwického Malé apokalypsy ("Normalny Polak, proszę pana, myśli o emigracji przynajmniej raz w tygodniu. Moim zdaniem jak najczęstsze myślenie o emigracji jest kryterium i normalności, i polskości.").

 

Jak Pilch již v Seznamu cizoložnic nápadně naznačoval, nelze aktuální realitu našich životů literárně reflektovat bez přinejmenším špetky smyslu pro fantaskno a absurdno. V románu Marsz Polonia zachází ještě mnohem dále. Skutečnost odvážně deformuje a tradičního tématu "bytí Polákem" se chopil s cílem sepsat "poemat metafizyczno-polityczno-teologiczno-autobiograficzno-sensacyjno-satyryczny" – od Pilcha nelze čekat, že bude spořádaným patriotou, přesto některými tóny překvapí. Začíná sice typicky "pilchovsky" (k padesátým druhým narozeninám chci novou ženu), ale od sms-ky od Satana s pozváním na bál se příběh začíná nebezpečně zvrhávat v hodně hutný, hodně absurdní a na Pilcha možná až nezvykle multitematický vír bizarních situací. Setkávají se živí i mrtví, debatují o záležitostech navýsost polských, ale autor je nenechává jednoznačně hodnotit nebo generalizovat. Pravdou je, že se tím sám tak trochu dostává do pasti nesčetných obrazů, metafor, symbolů a symbolických postav, v němž bude mít čtenář lehké obtíže se vyznat (resp. si je všechny nějak konzistentně vyložit). Textu to dodává lákavou atmosféru, ale jak poznamenává např. Dariusz Nowacki w Tygodniku Powszechném, Pilchem popsané symptomy dnešní polské skutečnosti nejsou ničím novým: "Współczesna Polska jako połączenie kabaretu z makabrą, jako kraj terroryzowany przez upiory, targany absurdalnymi konfliktami, pełen dziwacznych praktyk (´W całej Polsce ludzie się teraz zbierają, żeby naukę Darwina obalić´), jako kraj chory." Autorem je tento svět podaný trochu chaoticky a místy zbytečně přebujele, ale vcelku zábavně a svižně. Je na čtenáři, jak se s vyzněním románu popere - prostoru mu Pilch nechává dostatek. Marsz Polonia (zvláště např. scény z bálu) připomenou nejen již autory výše zmíněné, ale také Bulgakovův neživý-nemrtvý svět Mistra a Markétky nebo Agli?ho okultní večírek v Ecově Foucaultově kyvadlu. Těchto příček Pilchova nová próza rozhodně nedosahuje, ale jako další příspěvek k tradici polské grotesky, zvláště té dotýkající se stále živého tématu tzv. polskosti, stojí za pozornost.

 

„Płynęliśmy przez słone stawy. Gęstość była cielesna, a duch całkowicie rozproszony. Nic nadzwyczajnego. Mrówczość jest istotą świata, jego sens spoczywa w mózgu pojedynczej i parę dni żyjącej mrówki - nadzieja i wiara mrówek, że jak połączą mózgi wiarą w mrówkę wszechmogącą, osiągną żywot wieczny amen, jest złudna. Zdrowiej, choć tragiczniej trwać w osobności. Nawet na z wolna przeistaczających się w orgię rautach u Bezetznego.

Sunęły obok nas mundury polskie, ruskie, amerykańskie, chińskie, malezyjskie, przedwojenne, powojenne, dzisiejsze. Perorowali wędrowni kaznodzieje, grali muzykanci, artyści dawali pokazy. Widziałem stojących na ogromnych podestach iluzjonistów w czarnych podbitych czerwienią płaszczach; linoskoczkowie i akrobaci wyczyniali cuda na podniebnych trapezach. Smagli połykacze wężów, zaklinacze ognia, a może na odwrót, wzbudzali śmiech umyślną, a może nieumyślną nieporadnością. Siedmiu karłów na skrzypcach i trąbkach grało Exultate, jubilate, Alleluja! Alleluja! Alleluja! - śpiewała solistka z bagien. Stary poeta czytał wiersze: „Spod ziemi rosło światło, zimny blask przeświecał przez sierść czujnie leżących zwierząt pręgowaną, przez piwnice budowli zbryzganych dnia pianą, i widać było skrzydła drzew, lecące w dymie. Płomieniu, płomieniu, muzyki olbrzymie". Szliśmy przez zanurzone w masach upalnego powietrza pawilony, przez puste hale fabryczne, pociąg jechał przez Śląsk - wszystkie kopalnie liśćmi zasypane.

Półznajomo wyglądały zdemolowane przez upływ czasu oblicza dawnych komunistycznych notabli, dwu ostatnich pierwszych sekretarzy rozpoznałem łatwo, trzymali się nieźle, z premierami było gorzej, nie bardzo pamiętałem, czy na przykład ten obżerający się tuńczykiem po meksykańsku starzec był swego czasu premierem, czy tylko odpowiedzialnym za bezpieczeństwo członkiem Biura Politycznego; na dobrą sprawę z dawnych premierów tylko tego zamordowanego we własnej wili w Aninie szło w stu procentach rozpoznać, koszulę miał nawet, rzekłbym, nadmiernie zakrwawioną, a już towarzysząca mu dama - wypisz, wymaluj była premierowa! Jej nie trzeba było juszą farbą mazać, nie była klonem czy sobowtórem, nie grała torturowanej przed śmiercią - była nią! I co za majestat! Zamordowana królowa we własnej postaci!“

 

Celou ukázku z Pilchova nového románu si můžete přečíst zde

 

Michala Benešová

21. 04. 2008

zpět

Polský institut
Studentská rada
Stránky jsou provozovány
za finanční podpory Studentské rady
Studentského fondu FF UK
a Polského institutu.

Stránky vznikly za finanční podpory
Semináře středoevropských studií
ÚSVS FF UK. Všechna práva vyhrazena.
Programátor: © Marekzprahy 2006
Grafik: © Faxim 2006
Celkem 880965 návštěv, dnes zatím 123 (2 online).